Oczywiście ich własny. Do którego, na dodatek, trafiły szybciej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać…
Kobieta, która notorycznie „pozbywa się” swoich facetów, to „czarna wdowa”. Jak w takim razie nazwać rodzinę, w której nie może uchować się ani jedno zwierzę? Czarna? Zabójcza? Pechowa? A tam, nieważne. Liczy się tylko to, że familia z tej historii miała pod względem żywotności zwierząt wyjątkowy niefart. Pies, kot czy złota rybka – bez różnicy. Wszystkie prędzej czy później trafiały w to samo miejsce – na prywatną, przydomową nekropolię.

Nigdy nie myślałam, że połączenie śmierci i zwierząt wywoła u mnie coś innego niż morze łez. A tu proszę, taka niespodzianka! Przedziwne zwierzęce zgony i animacja, która przypomniała mi najlepsze kreskówki dzieciństwa, zrobiły całą robotę. Zresztą, jak to w czarnej komedii – choć temat trudny, to przedstawiony tak kreatywnie i dowcipnie, że całość ogląda się z prawdziwą przyjemnością.
Animacja: History of pets
Realizacja: iZeMo
Rok: 2013
Czas: 05:34
[review]


