Bogowie Egiptu (płaczą)

Płaczą nad tym, jak słaby film o nich nakręcono. Nakręcono za 140 000 000 $.

Nie tacy grzeczni. Ociekający kiczem i złotem. Bogowie Egiptu, którzy gadają współczesnym slangiem i naparzają się ile wlezie (walkami trudno to nazwać). A mogło być całkiem nieźle – wystarczyło tylko skorzystać z podanej na tacy, niesamowitej mitologii i… nie zepsuć jej.

Ale od początku. Ozyrys pragnie odejść, ogłaszając swego syna – Horusa (pijaka i erotomana) nowym królem Egiptu. Niekoniecznie podoba się to Setowi, bratu Ozyrysa, który pragnie korony dla siebie. W całość akcji wplątany jest jeszcze zwinny złodziej, jego dziewczyna, kilkoro pomniejszych bogów, kilka demonów i wszechbóg Ra. Zdawałoby się – dobry repertuar postaci, aby zrobić lekkie i przyjemne widowisko. Niestety; z tych trzech słów, prawdziwe jest tylko jedno: “widowisko”. Nie jest ono jednak ani lekkie, ani przyjemne.

Bogowie2

Fabuła. Czyli co? Od filmu czysto rozrywkowego, zasadniczo, na tym polu, nie oczekuje się zbyt wiele. Ot, żeby fabuła zachowała choćby minimalne pozory logicznej ciągłości wydarzeń, a dialogi nie były na poziomie najgorszych, brazylijskich telenoweli. W przypadku “Bogów Egiptu”, ani jedno, nawet z tak niewygórowanych oczekiwań – nie zostało spełnione. Fabuła to zlepek nie łączących się w sensowną całość scen, które tylko próbują pozorować ciągłość opowieści prowadzącej od jednej do drugiej naparzanki. Ale, o ile to jeszcze można przetrzymać, o tyle dialogi skutecznie dobijają resztki cierpliwości. Wystarczy 10 minut filmu, aby dojść do wniosku, że nie da się tego słuchać. Porównanie z brazylijskimi telenowelami – na tym polu – zupełnie nieprzypadkowe; dotyczy to niestety również gry aktorskiej, w zasadzie wszystkich występujących w filmie aktorów.

Efekty specjalne. Niestety; to co jest sednem produkcji spod znaku “widowiskowe, niekoniecznie mądre”, również leży na całej linii. Efekty specjalne momentami tylko trzymają współczesny poziom, chwilami wręcz przerażają bardzo tanim maskowaniem niedostatków grafiki. Szczytem szczytów jest nakładanie obrazu postaci na tło, które, wraz z fatalnym montażem (momentami wręcz widać, że ruch scenerii nie do końca pokrywa się z ruchem bohaterów), sprawia wrażenie wręcz chałupniczej roboty. Tak złej realizacji nie ratuje już nawet scenografia, która momentami jest bardzo ciekawa, pełna wyobraźni i rozmachu – jedyny pozytywny punkt filmu.

Bogowie4

Wnioski wesołe nie są. Zmarnowany ogromny budżet (aż dziw, że film się jednak zwrócił) i równie ogromny potencjał (szkoda też całkiem estetycznego wydania DVD + książka). Film który nie spełnia oczekiwań ani filmu rozrywkowego, ani baśni, ani dostarczyciela smaczków orientu i mitologii. Jedyne, naprawdę korzystne elementy filmu wymyślili Egipcjanie pisząc swoją religię. Ale na Bogów! – oni zrobili to kilka tysięcy lat temu.

Film: Bogowie Egiptu
Reżyseria: Alex Proyas
Dystrybucja: Monolith Video
Czas: 02:08:00
Rok: 2016

[review]

Bogowie5

Podziel się animacją:

NOWE FILMY I ANIMACJE:

Geometryczny, animowany popart

Malarski minimalizm, komiksowa stylistyka. Niezwykłe, animowane pomieszanie popartu z...

Arcysłodki kot-demon

Krótka opowieść o tym, że egzorcyzmowanie własnego, słodziutkiego kociątka...

Pustynia pełna szeptów

Rywalizacja między siostrami, faworytka, czujne oko ojca, rytuał przejścia....

Wszystko, co potrafisz zjeść

Pożeracze innych gatunków. Tak: to o nas. Cywilizacja miast i...

Wiedźmin: Rodowód krwi

Chciałoby się napisać: "jaka piękna katastrofa", ale uczciwie trzeba...

Kupa też człowiek

Nie oceniaj i nie osądzaj, abyś nie był ocenianym...
namingnaming