Etiuda&Anima 2014. Od rubaszności po “dziecięce” rysunki

Pierwszy weekend krakowskiego festiwalu za nami. Jak prezentowały się jego animowane wątki? Lepiej niż dobrze.

Tradycyjnie, na Etiudzie i Animie można obejrzeć pełnometrażowe animacje, które w Polsce nie są powszechnie znane. Jedną z nich jest brazylijski “Chłopiec i świat” Ale Abreu, nagrodzony na festiwalach w Annecy i Ottawie. Jest to opowieść o chłopcu żyjącym w małej wiosce, który postanawia wyruszyć do stolicy.

Chłopiec i świat1

Fakt: jest to bardzo oryginalna animacja; przypomina rysunki namalowane kredkami przez dziecko, nie ma w niej dialogów, jest bardzo prostolinijna, wręcz dziecinna… a jednak w tej prostocie można odnaleźć głębsze dno. Mamy tutaj też piękną zabawę kolorami i formami (zabawa kalejdoskopem, podróż pociągiem). “Chłopiec i świat” przypomina bardzo rytmiczną, prostą piosenkę w której mimo braku słów i wyrafinowanej techniki nie ma miejsca na nudę. Jest w tym filmie natomiast krytyka globalizacji i wielkie miasto przedstawione jako obca, monumentalna, nieprzychylna przestrzeń, w której ludzie są jedynie trybami w maszynie. Obraz miasta przypominającego wielkie skupisko śmieci jest co najmniej intrygujący.

Na festiwalu zaprezentowano też “Cheatin”; najnowsze dzieło znanego animatora Billy Plymptona, dwukrotnie nominowanego do Oscara, którego dzieła były pokazywane w MTV i telewizji Fox. Bohaterami jego nowego filmu są Ella i Jake, którzy poznają się w lunaparku i bardzo w sobie zakochują. Jake wierząc fałszywym pogłoskom, myśli, że Ella go zdradza i postanawia się jej zrewanżować z nawiązką…

Plympton ma bardzo charakterystyczny styl rysowania, a sam film niemal eksploduje bogatą wyobraźnią autora. Trudno wręcz ogarnąć mnogość pomysłów; jest ich tu wręcz chwilami zbyt dużo, aby móc się na którymś skoncentrować. Jest groteskowo, pikantnie, wręcz rubasznie, zwariowanie. Reżyser jest dobrym i bezkompromisowym obserwatorem rzeczywistości, a jego “Cheatin” efektowną opowieścią, pełną satyry o skutkach braku zaufania w związku.

http://vimeo.com/75268362

Przy okazji filmu “Ostatnie cięcie” węgierskiego reżysera Gyorga Palfi, należy wspomnieć o znaczeniu zjawiska “found footage”. Polega ono na wykorzystaniu istniejących materiałów filmowych do nowego dzieła, gdy materiał pierwotny staje się surowcem, który dany twórca przetwarza.

“Ostatnie cięcie” jest typową historią miłosną, ale ogląda się ją z zapartym tchem – reżyser stworzył genialny, filmowy kolaż. Przykładowo: scena zwykłego powitania jest zmontowana z kilkudziesiąciu klasyków filmowych, podobnie jak scena erotyczna czy odbieranie telefonu. I dalej: takie samo zdanie wypowiada Humphrey Bogart i Marlon Brando… czy może… wypowiadają je tak samo, ale jednak inaczej. Sam film jest zrealizowany tak fachowo i dowcipnie, że powstało fascynujące dzieło – hołd dla kina (nie wyłączając animacji, ponieważ mamy tu nawiązania do “Małej Syrenki”, “Śnieżki” i wielu innych, animowanych filmów).

Podziel się animacją:

NOWE FILMY I ANIMACJE:

Zegarek od Runway

Reklama, która nie jest reklamą, ale zarazem jest naprawdę...

Super Mario Galaxy, czyli na ratunek dla Rosy!

Mario znów na dużym ekranie. Tym razem uratuje świat,...

Wycięci

Gorzka metafora solidarności, egoizmu i świata, który sam podkłada...

Ryzykowny, leśny hazard

Szemrane deale nocą w lesie nie dla każdego kończą...

Tragarze marzeń

Totalitarny władca, bezsensowna praca i ten jeden tragarz, którzy...

Premiera nowej serii „Zwyczajny serial: Zaginione taśmy”

W poniedziałek, 11 maja, na antenie Cartoon Network oraz...
namingnaming
Poprzedni artykuł
Następny artykuł