Fineasz i Ferb: banał od Disneya

Dziobak superagent, dwóch małolatów i kolejna inwazja z innego wymiaru. Jak na Disneya – słabizna.

Fineasz i Ferb

Pełnowymiarowy film animowany powstały na podstawie serialu TV. Scenariusz bardzo, bardzo schematyczny – dwójka bohaterów (plus superagent) wyruszają w podróż do innego wymiaru aby przeciwdziałać inwazji robotów złego naukowca. I to w zasadzie wszystko.

Czy warto? Krótko mówiąc: nie bardzo. Albo może inaczej; dzieciaki, która lubią serial – pewnie i tak oglądną. Inni? Scenariusz jest głupi (nawet jak na bajkę dla kilkulatków), teksty absurdalne (to akurat na plus), postacie strasznie schematyczne, i ogólnie: jeden, wielki banał. Małym plusem są piosenki. Drugim, odrobinę większym: jakość animacji.

Wracając do pytania? Czy warto? Nie: nie bardzo.

Film animowany: Fineasz i Ferb: Podróż w drugim wymiarze /  Phineas and FerbAcross the Second Dimension
Czas: 01.18.00
Reżyseria: Dan Povenmire / Jeff Marsh
Realizacja: Walt Disney TV
rok: 2011

trailer:

7 KOMENTARZE

  1. Film cierpi niestety na przypadłość wtórności w stosunku do serialu. Scenariusz filmu jest jak najbardziej logiczny kiedy jesteśmy zaznajomieni z zasadami przedstawionymi w serialu. Nielogiczność pojawia się kiedy ktoś sięga po film pierwszy raz i nie wie co gdzie i jak. Wrzucony jest w wir wydarzeń już znających się ze sobą postaci i nielogicznych na pierwszy rzut oka zależności. Film zdecydowanie zrobiony na podstawie serialu i szczególnie dla fanów serialu. To jest ten drugi problem, reszta na przyzwoitym poziomie.

  2. Akurat ten film był wyświetlany w TV. Jest też wiele filmów, które wychodzą bezpośrednio na DVD. Myślę też, że mało osób, które nie znają serialu obejrzy ten film, gdyż jest on głównie skierowany do fanów serialu. Jak już pisałem mi się film podobał, ale nie każdemu musi. Nie będę dyskutował o scenariuszu, gdyż mi on odpowiadał i niestety nie potrafię zrozumieć, aż tak krytycznych uwag o nim. Byś musiał mi napisać konkretny przykład jakiegoś błędu w scenariuszy czy czegoś podobnego to może bym zrozumiał. W sumie zgadzam się, że fabuła i postacie są schematyczne, ale nie do końca.
    Sama postać Doktora Dundersztyca, który jako zły naukowiec jest nieudolny nie jest tak do końca schematyczna. Podobnie jak wytłumaczenie dlaczego Doktor Dundersztyc z innego wymiaru stał się zły i sposób jego pokonania. Dziobak superagent też jest postacią oryginalną, jak i dzieci, które w kilka minut potrafią wybudować wszystko. Podobnie jak scena walki z robotami. Piosenki idealnie wpasowują się w film i stanowią integralną całość z obrazem. Scenariusz może i jest prosty, ale nie głupi i stanowi jedną całość. Jest to moja subiektywna ocena i nie każdy musi się z nią zgadzać. Podejrzewam nawet, że jak bym nie był fanem serialu i zobaczył film jako pierwszy to pewnie też by mi się spodobał.

  3. To klasyczny problem: fan serialu broni filmu bo… jest na podstawie serialu. Twoje prawo, ale to nie jest merytoryczne podejście: film jest filmem nie serialem.

    Taka argumentacja kuleje z prostego powodu – porównanie: czy każdy, kto oglądał np. “Miami Vice” musi znać “Policjantów z Miami”. Nie. Albo: wiesz na podstawie jakiego serialu powstały “Aniołki Charliego”?

    Zasadniczo film idzie do kin, serial do TV. To dwa zupełnie różne nośniki i prawie zawsze próby zrobienia “streszczenia” serialu w filmie wychodzą co najwyżej słabo, przykłady: “Archiwum X”, “Święty” czy właśnie: “Fineasz i Ferb”.

  4. Mi scenariusz odpowiadał i według mnie składał się na jedną całość, więc nie potrafię niestety zrozumieć argumentów o nim. Jako fan serialu nie zawiodłem się na filmie. Może trochę podwyższam ocenę z sentymentu, ale i tak jest to moim zdaniem dobry film. Rozumiem jednak, że nie każdemu musi się podobać. A co to kwestii poczucia humoru: to są jeszcze tacy, których śmieszy zarówno rzucanie ciastem, Monthy Pyton, jak i Fineasz.

  5. Kwestia poczucia humoru: jednych śmieszy rzucanie ciastem, innych Monthy Pyton, jeszcze innych Fineasz. Ale: jeśli parodia (zgadzam się) to i tak w niczym nie zwalnia to z napisania porządnego scenariusza. Unikalnego, logicznego, składającego się w miarę “wiarygodnego” ciągu przyczynowo-skutkowego. Tutaj tego nie ma. Jest za to stos bezładnie pozlepianych wątków, przez co całość jest bardzo, bardzo przeciętna.

  6. Zgadzam się, że fabuła i postacie są schematyczne, ale w żadnym razie nie przeszkadza to w oglądaniu, gdyż taki styl ma właśnie serial na podstawie którego powstał ten film. Wszystkie piosenki wpadają łatwo w ucho i są dużym plusem tej animacji. Sama postać dziobaka superagenta walczącego z Doktorem Dundersztycem oraz agencji składającej się z samych agentów zwierzaków to dla mnie parodia filmów akcji. Wytłumaczenie dlaczego Dundersztyc z innego wymiaru stał się zły jak i sposób jego pokonania jest genialny w swojej prostocie. Dla mnie ten film to przypomnienie czasów, kiedy Disney tworzył wspaniałe animacji. Jest w nim wszystko co trzeba: fajne piosenki, humor i przygoda. Moim zdaniem zasługuje na ocenę: 8/10

Podziel się animacją:

NOWE FILMY I ANIMACJE:

Zegarek od Runway

Reklama, która nie jest reklamą, ale zarazem jest naprawdę...

Super Mario Galaxy, czyli na ratunek dla Rosy!

Mario znów na dużym ekranie. Tym razem uratuje świat,...

Wycięci

Gorzka metafora solidarności, egoizmu i świata, który sam podkłada...

Ryzykowny, leśny hazard

Szemrane deale nocą w lesie nie dla każdego kończą...

Tragarze marzeń

Totalitarny władca, bezsensowna praca i ten jeden tragarz, którzy...

Premiera nowej serii „Zwyczajny serial: Zaginione taśmy”

W poniedziałek, 11 maja, na antenie Cartoon Network oraz...
namingnaming