Tak: to też. Ale nie tylko. Rozchwiana kamera w stylu Larsa Von Triera to tylko jeden, wcale nie najważniejszy element tej animacji.
W zasadzie “Waking Life” to film bez fabuły. Jest on zbiorem, jakby notatek z zajęć z filozofii. Cała opowieść sprowadza się do monologów i rozmów głównego bohatera z osobami, które spotyka na swojej drodze. Osoby te są bardzo różne, ale on zawsze cierpliwie słucha ich opowieści o sensie życia. I do tego, czasem troszkę lata (dosłownie).
To, co przyciąga uwagę od początku, to bardzo nietypowa kreska, której daleko jest do dokładności. Obraz jest malarski i odrealniony, a całkowicie rozchwiana, płynąca kamera wywołuje skojarzenia z wizjami po LSD. I to wcale nie musi być błędy trup: dużo tu rozmów na tematy czysto hippiesowskie, pacyfistyczne, dotyczące reinkarnacji i egzystencjalizmu.

Lepiej nie próbować, jeśli szuka się w filmie choć szczątkowej akcji. Ale jeśli ktoś ma ochotę na coś narkotycznego, ale też niegłupiego – może zaryzykować. Zdecydowanie jednak nie jest film dla wszystkich, a raczej dla garstki lubiącej takie, odrobinę nudne, przeintelektualizowane odpały.
Film animowany: Życie świadome / Waking Life
Realizacja: Richard Linklater
Czas: 01:39:00
Rok: 2001
Zwiastun:


